poniedziałek, 22 lipca 2013

Epilog



Dziesięć Lat Później 
Francesca


To już ten dzień! Violetta wychodzi z Leóna, a Naty za Maxiego. Tak, zorganizowali podwójny ślub! Ostatnio często się widujemy, gdyż większość z naszej szkolnej paczki powróciła już na stałe do Buenos Aires. Wszyscy mieszkamy przy jednej ulicy z wyjątkiem Lary oraz Braco i Leny, którzy jeszcze nie wrócili z Białorusi. Ale to nie problem. Przy naszej ulicy są jeszcze dwa domy z czego jeden dla Braco i Leny już zaklepała Naty, tym bardziej, że para postanowiła wrócić na stałe do ojczystego kraju Leny. Uśmiechnęłam się do Marco, który siedział obok mnie:
-Mamo, nudzi mi się! - mały Aleksander miał dosyć, ponieważ ściągnęliśmy go na ślub dobre dwie godziny wcześniej. Musiałam być w tym ważnym dniu z moimi przyjaciółkami. 
-Chodź stary, pójdziemy na dwój - zaproponował mu Federico. Dzień wcześniej wrócił z Włoch więc nocował u nas i już zdążył się zaprzyjaźnić z Aleksem. Chłopiec zapytał mnie jeszcze, czy może iść, a kiedy mu pozwoliłam uśmiechnął się szeroko i podążył za Federiciem i wyszli z sali. Nagle zrobiło się strasznie cicho. Na górze dziewczyny stroiły się na ceremonię, chłopaków jeszcze nie było, reszta ludzi miała się zebrać dopiero za pół godziny. W budynku byli jeszcze tylko  Camila ze swoim ukochanym. 
-Udał nam się synek, co nie? - uśmiechnęłam się do Marco, a ten mnie pocałował. 
-Hej gołąbeczki - odwróciłam się i zobaczyłam Ludmiłę z Sergim na ręku. Zaraz za  nią szedł Tomas trzymający za rękę Carlę. Dzieciaki miały już po trzy lata i były tylko o rok młodsze od  naszego Aleksandra. 
-Hej, hej. Ale wasze dzieci szybko rosną - rozczuliłam się, patrząc na nie. Były prześliczne. 
-A gdzie wasz mały? - spytał Tomas, siadając w rzędzie przed nami. 
-Federico go porwał. Nie mam mu tego za złe - dodałam, uśmiechając się. Po chwili doszli do nas jeszcze Broduey z Camilą. 
-Wy też oddaliście Carmen Federicowi na przechowanie? - spytał Marco, kiedy zobaczyliśmy że nie ma przy nich ich córki. 
-Tak, udało się. Niech się poczuwa. Wujka nie ma praktycznie wcale, to chociaż jak raz jest niech się z dziećmi pobawi - zaśmiała się Camila. Carmen była w wieku dzieci Tomasa i Ludmiły.
Chwilę siedzieliśmy i rozmawialiśmy na jakieś dziwne tematy typu praca, dzieci, czyli wszystkie nudy o jakich rozmawiają dorośli, kiedy nagle pojawił się Aleksander trzymający Carmen za rączkę. 
-Gdzie jest wujek? - spytała Camila, patrząc na dzieci, które wyglądały na podekscytowane. 
-Wujek nie kontaktuje - powiedział Aleks poważnie i wszyscy wybuchnęliśmy śmiechem. To od Leóna wyłapał wszystkie dziwne teksty, które powtarzał na prawo i lewo w dziwnym kontekście. 
-Co dokładniej masz na myśli? - spytała Ludmiła. 
-Sądzę, że się zakochał - oznajmiła Carmen. 
-Tak, a na jakiej podstawie? - czyż te dzieci nie są rozkoszne?
-Patrzył na jakąś panią, przestał nas zauważać i zrobił wieeelkie oczy. A potem coś mamrotał sam do siebie. W telewizji zawsze później mówią, że się zakochał - wyjaśniła poważnie dziewczynka. 
-Myślicie, że to... - zaczęłam. 
-Lara - oznamili wszyscy.


KONIEC CZĘŚCI PIERWSZEJ
Słów nie kilka, a kilkaset :)

Więc tak - proszę WSZYSTKIE osoby, które to przeczytały,  żeby mi napisały :)
Taka prośba na sam koniec opowiadania, noooo <3 


Co dalej - wiem, że wydawać się może iż to nieodpowiedni koniec, całkiem oderwany od części pierwszej, ale ja sobie tak umyśliłam i już :) 

2 część będzie okresem pomiędzy końcem roku  szkolnego, a ślubem. 
Czyli będzie obejmowała dziesięć lat - to sporo na jedną część i do tego bohaterów rozproszonych po całym świecie, ale damy radę!
Teraz podziękowania!

Dziękuję WSZYSTKIM czytelnikom! Z całego serca. 

Nawet tym dwóm osobom, które zagłosowały za tym, żebym nie pisała 2 części!

Ale największe podziękowania kieruję w stronę tych osób! 

Patricia Wiliamson - najwytrwalsza i pierwsza czytelniczka. Od 8 rozdziału bodajże ;*** 

Wiola - pisze cudowne opowiadanie i przeczyta to dopiero za jakiś czas, bo jest na wyjeździe, ale i tak jej dziękuję, jest ze mną bardzo długo! :**

kornelia80 - dołączyła do czytelników w około 15 rozdziale i komentuje wytrwale, ale rymowanka - dziękuję :**

Pyśka - komentuje obydwa moje opowiadania i za każdym razem z zachwytem czytam jej komentarze <3

Jula A. - także jest ze mną, nie zawsze komentuje, ale wiem, że czyta :)

Martina Castillo vel Agnieszka, tak? Była, komentowała, jest dalej :**

Sasi!!! Zapomniałam o Tobie, a przecież nie jesteś mniej ważna! Tobie też dziękuję :**



Poza tymi osobami wiem, że zapomniałam o niektórych, ale przewinęło się was tutaj tak wielu! Dziękuję za każdy komentarz, każdy głos, że "czytacie" za wszystko! 

Dziękuję też anonimom, przepraszam, że tak późno udostępniłam wam komentowanie, nie wiedziałam, że w ustawieniach mam zablokowane :) 

Co jeszcze? Zabieram się za część drugą i mam nadzieję, że nie zrezygnujecie z czytania moich wypocin i że zawsze tu będziecie! 

Ja jestem dla Was, wy jesteście dla mnie!

Kocham Was wszystkich! 


Carmen E. <3



Rozdział 32 - To już jest koniec...




Rozdział 32
Naty


Przedstawienie się skończyło, więc wszyscy stanęliśmy na scenie i ułoniliśmy się. Po chwili wróciliśmy za kurtynę, a ludzie z sali zaczęli się rozchodzić. Kiedy tylko widownia się rozeszła wyszliśmy na salę. Nikt się nie odezwał. Chyba wspominaliśmy każdy moment, który tutaj spędziliśmy. Każda lekcja z Pablem, który na prawdę nas rozumiał i rozmawiał z nami, jak z równymi sobie. 
-Violetta, a co jest między Angie, a Pablem? - spytałam przyjaciółkę, która właśnie obok mnie stała. 
-Nie wiem - odpowiedziała - Myślałam, że wiesz... Coś będzie z tego, ale jakiś już czas nie widziałam Pabla u nas w domu. Poza tym wiesz, że Angie wyjechała na jakiś czas do Włoch - wzruszyła ramionami i spojrzała z jakimś dziwnym smutkiem na Angie, a później  na Pabla. Na chwię się zamyśliłyśmy, ale później usłyszałyśmy jakiś pisk i zobaczyłyśmy Camilę rzucającą się w ramiona śmiejącego się Brodueya. 
-Oni są tacy... - zaczęłam. 
-Uroczy... - westchnęłyśmy jednocześnie patrząc na zakochaną parę. 
-Ej, a my nie jesteśmy słodcy? - nagle znikąd pojawili się León i Maxi. Maxi objął mnie ramieniem i staliśmy tak patrząc na Brodueya i Camilę. 
-Muszę iść - stwierdziła po chwili Violetta, pocałowała Leóna w policzek i wyszła z sali. 


Violetta

-Nie przyjechała - powiedziałam, chociaż Federico przecież sam to wiedział. Wzruszył ramionami, jakby go to nie obchodziło, ale wiedziałam, że tak nie jest. Za dobrze go znałam. - Chodźmy do domu - pociągnęłam go za rękę i wyszliśmy ze Studia. Było już dość ciemno i całkowicie pusto na drogach. Większość uczniów zostało jeszcze w szkole, ale ja nie mogłam. Musiałam być z Federiciem. 
-Fede... - zaczęłam i spojrzałam na niego - Rozmawiałeś z nią od tamtego czasu? - spytałam, próbując zachować spokój. Nie rozmawialiśmy na ten temat. On tego nie chciał, a ja nie chciałam go ranić. Jednak potrzebowałam odpowiedzi. Myślałam, że jeżeli powie, co czuje to będzie mu lepiej. 
-Nie, znaczy... Kilka razy esemesowaliśmy, ale to tyle. Zresztą, czy to ważne? Pewnie nie mogła przyjechać, nie będę jej o to winił. W sumie nie jesteśmy razem, prawda? -  wiedziałam, że nie czeka na odpowiedź, więc nic nie powiedziałam. Kiedy doszliśmy do domu Federico bez słowa poszedł do swojego pokoju. Przez ścianę mogłam tylko usłyszeć walenie w biedną, niczemu niewinną gitarę. 


NASTĘPNEGO DNIA

-Federico, wstawaj! - walnęłam w drzwi za piętanście dziewiąta. Za pół godziny mieliśmy wyjść, a on nawet nie pojawił się na śniadaniu. Walnęłam pięścią jeszcze raz - Wstawaj, albo tam wejdę i wyciągnę cię za te twoje kłaki z łóżka! - odgroziłam się, nieco już zdenerwowana. Po chwili usłyszałam skrzypienie łóżka i kroki. Odetchnęłam z ulgą i poszłam się ubrać. Przed śniadaniem nie chciałam ubierać eleganckich ubrań, bo znając mnie zaraz bym się pobrudziła. Zajrzałam do szafy i jęknęłam. Powinnam była wybrać ubrania dzień wcześniej. Po chwili znalazłam moją czarną spódniczkę i białą koszulę. Ubrałam się, a do torby spakowałam inną spódnicę i bluzkę, bo zaraz po zakończeniu w Studio miała odbyć się impreza dla wszystkich uczniów. Kiedy byłam gotowa poszłam do kuchni i usiadłam przy stole, gdzie ubrany już Fede konsumował płatki. Ze środka stołu wzięłam szklankę i nalałam sobie do niej soku. 
-Broduey od razu wczoraj pojechał - powiedziałam, nie wiem w sumie po co. - Mają dzisiaj jakieś ważne zaliczenie. 
-Yhm... - skończył przegryzać i dodał - Biedna Camila.- przytaknęłam. Ale przynajmniej przez chwilę byli szczęśliwi. - Dobra, idziemy! - oznajmił, odstawiając miskę do zlewu. 
-Violu, Fedeerico! - do kuchni wpadła Olga z Ramallo - Idziemy z wami! - otworzyłam szeroko oczy. 
-Na zakończenie? - upewniłam się, ale nie musiałam czekać na odpowiedź. Olga wystroiła się w swoją najlepszą sukienkę i rozpuściła włosy, a Ramallo znów ubrał się w garnitur (czy mówiłam już, ze ostatnio ubierał się bardziej "młodzieżowo"?). Pokiwali równo głowami, a ja wzruszyłam ramionami. To było bardzo miłe, że zechcieli z nami pójść. Ojciec pewnie siedział w gabinecie zajęty swoimi sprawami. Od odejścia Jade nie dało się z nim dogadać. Właściwie prawie wcale z nim nie rozmawiałam.  Wszyscy wyszliśmy z domu i ruszyliśmy razem w kierunku szkoły.

Naty

-Widzę, że dzisiaj już w lepszym humorze - uśmiechnęłam się do wesołej Camili, która właśnie weszła do Studia. 
-Przyjechał do mnie... - miała taki promienny uśmiech. Przytuliłam ją szybko i poszłyśmy razem do auli w której siedziała już Violetta z Leónem i Federico. Do chłopaka dosiadła sie Camila, a ja zobaczyłam z tyłu Maxiego i do niego podeszłam. 
-Hej. -usiadłam na krzesełku, a on pocałował mnie w policzek. 
-Ostatni dzień, to dziwne, nie ?  - spytał, a ja pokiwałam głową. Powoli sala zaczęła się zapełniać, a kiedy wybiła dziesiąta Pablo wszedł na podwyższenie. Może to dziwnie zabrzmi, ale: Zakończenie się rozpoczęło.
-Zakończył się kolejny rok nauki w Studio21. Minęło wiele dni ciężkiem pracy, wytrwałej nauki, rozwijania pasji... Większość z was opuszcza te mury tylko na dwa miesiące wakacji, jednak klasy piąte odchodzą i wkraczają w całkiem inny etap życia. Przed wystąpieniem jednego z absolwentów chciałbym jeszcze ogłosić, że nasze Studio przenosi się do innego budynku, więc proszę o zabranie WSZYSTKICH rzeczy z szafek. Za pozostawione rzeczy nie odpowiadamy. A teraz proszę Violettę Castillo - Violetta wstała, uśmiechnęła się i wyszła na scenę. 
-Mogłabym mówić, jak teraz zmienia się nasze życie - mówiła to wszystko do naszego rocznika - Ale nie zmieni się na pewno aż tak, jak stało się to od kiedy dołączyłam do Studio. Poznałam wspaniałych przyjaciół, mam nadzieję, że na całe życie - spojrzała po ludziach siedzących na przeciwko niej - Spotkałam miłość swojego życia - tym razem spojrzała tylko i wyłącznie na Leóna - I mogłam rozwijać swoją pasję. Cieszę się, że się tu znalazłam i że mogłam być przez ten czas dumną uczennicą Studia. Nie ważne dokąd wszyscy skierujemy swe życie - ta szkoła pozostanie w naszych sercach tak samo, jak nauczyciele, którym chcielbibyśmy bardzo podziękować za cały trud włożony w naszą naukę - wstaliśmy i zaczęliśmy roznosić kwiatki nauczycielom - Dziękujemy za wszystko! - skończyła Violetta i zeszła na dół, a my wszyscy z powrotem usiedliśmy na krzesełkach. 
-Oficjalnie mamy koniec roku!- powiedział Pablo, a my wstaliśmy i zaczęliśmy klaskać. 
Kiedy trochę ucichliśmy Lena zaczęła nucić: 

Hay suenos de colores
No hay mejores, ni peores... 

Po chwili dołączyli wszyscy uczniowie. I w ten sposób skończył się właśnie rok szkolny. 


~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

KILKA SŁÓW!

Jeszcze dzisiaj pojawi się prawdopodobnie epilog. 
Tak, to jest koniec części pierwszej :D
Wtedy dostaniecie małe wypracowanie ode mnie :)
Nie musicie komentować tego rozdziału, ale proszę:

Niech osoby, które czytały to opowiadanie (32 rozdziały to nie betka!) napiszą mi chociaż, że to robiły przy epilogu.
Chociaż tak na pożegnanie :)

Następna część będzie pisana na tym blogu - tak zdecydowaliście! 

Do zobaczenia w epilogu!

Wasza Carmen Elizabeth! 



:**


A, jeszcze jedno, zapraszam na 3 rozdział: Tutaj ;)

piątek, 19 lipca 2013

Filmik o Leómasie/Tomonie + 10000 wyświetleń!!!

Gracias amigos! Na moim blogu naliczono już ponad 10.000 wyświetleń!


Jest to również 50 post na tym blogu

oraz

100 osób równo zagłosowało, że go czyta :) 

Większe podsumowanie zobaczycie na koniec tej części :)

Rozdział 31 - Zawsze masz przyjaciół.



Rozdział 31 
Naty

-Natalio Perdido. Wiem, że to nie najlepszy moment, ale muszę ci to powiedzieć - spojrzał mi w oczy i powiedział coś na co czekałam od dawna - Kocham Cię. - dwa słowa, wstrzymywane na odpowiednią chwilę. Słowa, które znaczyły tak wiele - Wybaczysz mi?
-Ja też cię kocham! - pokiwałam głową i rzuciłam mu się na szyję. Chwilę trwaliśmy w uścisku, dopóki nie usłyszeliśmy plaśnięcia przypominającego przybijanie piątki, którym w istocie było. Równocześnie spojrzeliśmy w stronę drzwi. Stała tam Violetta trzymająca Leóna za rękę i Marco obejmujący Fran ramieniem. Znów wszystko było dobrze. 


*  *  *  *  *  *  *  *  *  *  *  *  
Dwa tygodnie później

-Naty, Vilu, zbierajcie się! - usłyszałyśmy Leóna wrzeszczącego zapewne z przedsionka domu Violetty. Spojrzałyśmy na siebie i uśmiechnęłyśmy się. To był dzień wielkiego przedstawienia. Następnego dnia miało  być zakończenie roku szkolnego, a po nim wielka impreza w Studio. 
-Wiem, że to nie to samo, co przedstawienie w teatrze, ale i tak się denerwuję. Nawet nie wiem, czy nie bardziej niż wtedy - powiedziała Violetta, chwytając torebkę leżącą na komodzie i wrzucając do niej telefon. Pokiwałam głową na znak, że ma rację. Czułam dokładnie to samo. Może to nie był do końca stres, czy trema. Chodziło o coś innego. Już nie było nic pewnego. Nie mogłam sobie powiedzieć, że za dwa miesiące wrócę do studio, jak to było w poprzednich latach. Coś się zmieniło... I to chyba ta zmiana, którą przedstawienie jeszcze wyolbrzymiało, powodowała rosnącą gulę w moim gardle. Przęłknęłam ślinę i zeszłyśmy na dół. León, zniecierpliwiony nieco naszym guzdraniem się przywitał nas oparty o ścianę. 
-Nareszcie - mruknął tylko pod nosem, a my zaśmiałyśmy się i poszliśmy razem do Studio. Mieliśmy przyjść pierwsi, jako główni organizatorzy przedstawienia. Vilu zajmowała się strojami, León chareografią i scenografią, a ja w sumie tym całym bałaganem dowodziłam. Dotarliśmy do studia i od razu poszliśmy na aulę. Z tyłu za sceną zostawiłyśmy swoje rzeczy, a León poszedł wyciągać dekoracje i zaczął rozstawiać je na scenie. My z Violetta ustawiłyśmy krzesełka tak, żeby z przodu było trochę miejsca i poszłam po płyty do pokoju nauczycielskiego. Za kilka minut powinni się pojawić Andres z Maxim, oni mieli puszczać podkłady na zmianę. Zależnie od tego, który występował. Do "Ser Mejor" za to na koniec poprosiliśmy o to Pabla. Zgodził się bez problemu. 
Idąc korytarzem przemknęła mi przez głowę myśl, że za kilka miesięcy nie będzie tu już Studia. Powstanie coś innego, a nasza szkoła będzie gdzie indziej. Dalej od Resto, od tego parku w którym wszyscy przeżywaliśmy swe dobre i złe chwile. To wszystko wydawało się jednym, nieuchwytnym momentem, klatką w filmie, która już przeminęła i można ją tylko zatrzymać na chwilę. Kiedy wychodziłam z pomieszczenia zobaczyłam Camilę siedzącą na ławce w cieniu. Podeszłam do niej cicho:
-Mogę się dosiąść? - spytałam, a ona pokiwała tylko głową. Chwilę siedziałyśmy razem w milczeniu. 
-Co się stało? - spytałam w końcu, patrząc na jej bladą twarz. Wzruszyła ramionami. 
-Po prostu... Jest koniec roku. Nie chcę skończyć szkoły sama. Wszyscy macie przy sobie swoje drugie połówki i na prawdę się cieszę waszym szczęściem - uśmiechnęła się słabo - Jest mi po prostu ciężko. 
-Tęsknisz? - właściwie to nie było pytanie, więc przyjaciółka nie odpowiedziała. Objęłam ją ramieniem i przytuliłam do siebie. 
-Nie ważne, co się stanie, jak potoczą się nasze losy. Zawsze masz przyjaciół i możesz na nas liczyć. - pokiwała głową i otarła pojedynczą łzę spływającą z policzka. Po chwili chwyciłam ją za dłoń i pociągnęłam w stronę sali. 


*  *  *  *  *  *  *  *  *  *  * 

-Przed państwem uczniowie Studio 21! - ogłosił Pablo i nasze przedstawienie się rozpoczęło. Nawet nie pamiętam dokładnie, jak co przebiegało. To wszystko jest w mojej pamięci... rozmazane. Chyba za mało skupiłam się na tym, co robię. A może to emocje? Wiem natomiast, że przedstawienie się udało, bo dostaliśmy niesamowite oklaski. Kiedy przyszła kolej na Ser Mejor na scenę wyszła Violetta. León miał do niej dołączyć wychodząc ze strony drzwi. 
Widziałam, jak przyjaciółka zaczyna śpiewać, później śpiewała Cami. Przyszedł moment w którym miał dołączyć León, ale zamiast niego w drzwiach pokazał się... Broduey! Jedyne na czym mogłam skupić wtedy uwagę była twarz Camili. Jej wzrok, kiedy patrzyła na chłopaka. Przez to zagapiłam się i Maxi musiał mnie praktycznie wypychać na scenę. Kiedy już wszyscy tam byliśmy, kończąc powolny wstęp spojrzałam na mojego chłopaka i uśmiechnęłam się. Wszyscy byli szczęśliwi... Prawie wszyscy. 

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

Krótki i beznadziejny, wiem... 
Straciłam wenę ;( 

Postaram się to nadrobić.
Zostały 2 rozdziały i piszemy 2 część :D
Swoją drogą to zabawne, że większość z was dała się nabrać :)

Ja nie mam zamiaru żadnych zaręczyn robić w tej części!
Ale przynajmniej się pośmiałam. 

Sorry, musiałam. Ta pokusa była silniejsza ^^
Te amo! Mucho :**

Carmen E. 

środa, 17 lipca 2013

Rozdział 30 - Powrót do Naxi





Rozdział 30
Violetta



-Dobra, mam już tego dość – przed drzwiami mojego domu, które właśnie otworzyłam stał rozwścieczony León. - Powiesz mi wreszcie o co ci chodzi? Nagle olewasz przyjaciół i mnie i zaczynasz latać za tym idiotą? Znosiłem to, że mówiłaś, że wszystko jest winą Naty, chociaż w ogóle nie masz racji, znosiłem, jak mówiłaś, że jestem dupkiem. Ale to, że zadajesz się z byłym narkomanem, facetem którego życiem jest przemoc to już za dużo. Czego on ci do cholery nagadał?! -León przerwał, żeby zaczerpnąć powietrza i spojrzał na mnie z napięciem. - Co ci powiedział... - tym razem spojrzał na mnie błagalnie. Zaprosiłam go gestem do środka i posadziłam na kanapie. W tym samym momencie w salonie pojawił się Federico.
-Hej León – pomachał mu ręką, a mnie jakby nie zauważył i poszedł do kuchni. Wzruszyłam ramionami. Wszyscy wiedzieli, że stał po stronie Naty, nie tyle przeciwko Maxiemu, co Diego. Tak samo, jak reszta naszej paczki.
-Masz rację, musimy porozmawiać. - Diego mnie przekonał. Miał rację. León i Naty go zostawili bez powodu. Wiedziałam, że mogą zrobić to samo mi. Mogę się nagle znudzić Leónowi. Nie chciałam tego, więc postanowiłam z nim zerwać. Nie wiem, czemu tego nie zrobiłam od razu.
-Już wszystko wiem – usiadłam na fotelu naprzeciwko Leóna – Wiem, że zacząłeś kręcić z Naty za plecami Diego i dlatego zerwaliście z nim znajomość. I, że zacząłeś pić, a on próbował cię z tego wyciągnąć. Wszystko mi powiedział – León spojrzał na mnie, jak na kosmitkę, a ja po raz pierwszy zaczęłam się zastanawiać, czemu wierzę we wszystko, co mówi mi Diego. Dlaczego nie wierzę przyjaciółce...
-Serio, Violetta, i ty mu uwierzyłaś?! A chcesz usłyszeć prawdziwą historię? - to nie było nawet pytanie, był zdenerwowany i od razu przeszedł do rzeczy – Przyjaźniliśmy się z Naty, później poznałem Diego i zaczęliśmy się spotykać w trójkę. Poszedłem z nim do gimnazjum, Naty chodziła do innego. Diego zaczął pić i palić, mało mnie w to nie wciągnął, zaczął też się spotykać z naszą przyjaciółką. Oficjalnie. Ale to co wyprawiał w szkole... Lał młodsze dzieciaki, chyba nawet zaczął coś ćpać. Pamiętasz, jak ci powiedziałem, że to były narkoman? - pokiwałam głową – Oczywiście, to go nie skreśla, ale to, że teraz jest dealerem owszem. I to, że znów pobił jakąś staruszkę na ulicy też. A ty wierzysz w jego bajki – wzruszył ramionami i wstał – Ty masz mnie gdzieś, ale to nie zmienia faktu, że cie kocham i się o ciebie martwię. Tyle – chciał wyjść, ale go zatrzymałam.
-Przepraszam – wyszeptałam. Przytulił mnie do siebie. I znów wiedziałam, jak głupio się zachowałam – Muszę porozmawiać z Naty.



Francesca



Postanowiliśmy z Marco zorganizować imprezę w Resto. Luca zgodził się bez problemu. Ja wzięłam na siebie przekonanie Maxiego, a Marco Naty. Wiedziałam, że Maxi zgodzi się dla świętego spokoju, bo za dobrze mnie zna, a Marco na pewno coś wymyśli, żeby zaciągnąć na imprezę Naty. No i cóż... Udało nam się. Reszta ludzi też przyszła, oczywiście poza naszą paczką były też inne osoby, żeby zapełnić całą restaurację. Po prostu zaprosiłam wszystkich swoich znajomych i reszta też pozapraszała różnych ludzi.
-Hej, Sophie – przywitałam się z kuzynką, która niedawno przyjechała do Buenos Aires. Chwilę pogadałyśmy, ale zobaczyłam Maxiego, który zabiera się do puszczania muzyki, więc szybko się pożegnałam i poszłam do przyjaciela.
-Hej – uśmiechnęłam się, a on odpowiedział takim samym gestem, chociaż jego uśmiech nie sięgał oczu. Widziałam, jak patrzy na Naty, która przed chwilą weszła do baru. Westchnęłam cicho i poszłam do Leóna, który miał zastąpić Maxiego w puszczaniu muzyki.
-Hej... - pokiwał do mnie głową i uśmiechnął się.
-Co ty taki wesoły? – spytałam, bo ostatnio od kiedy Viola mu truła jakieś głupoty wcale nie miał najlepszego humoru. - Pogodziliście się? - powtórzyłam pytanie, bo podeszła do nas Violetta. Spojrzeli na siebie i pokiwali głowami.
-Zachowałam się, jak idiotka... - jęknęła Vilu, a ja pokiwałam twierdząco głową i zaśmiałyśmy się. Potem dziewczyna poszła do Naty, która stała samotnie na końcu sali i zaczęły rozmawiać, a León i ja obserwowaliśmy je.

Violetta

-Przepraszam Naty za wszystko! - powiedziałam od razu, patrząc na przyjaciółkę za nadzieją, że mi wybaczy – Nie wiem, jak to się stało, ale uwierzyłam we wszystkie bajki, które mi naopowiadał! Przepraszam... - powtórzyłam.
-W porządku – uśmiechnęła się do mnie słabo – Wiem, jak potrafi omotać. Przynajmniej ty dałaś się nabierać tylko kilka dni. Mnie uwierzenie w prawdę zajęło kilka lat – spojrzała na mnie i widziałam, że teraz żałuje tamtego straconego czasu. Przytuliłam ją i poczułam łzy kapiące mi na bluzkę.
-Przepraszam – oderwała się ode mnie i otarła nadgarstkiem policzek – Po prostu to za dużo... Straciłam go.
-Naty, nie mów tak – spojrzałam jej w oczy – Przecież... To nie może być koniec.
-Nie może nim być, ale jednak jest – odwróciła się i poszła schodami na górę do naszej salki. Chyba tak miało być.

Naty

Usiadłam na kanapie. Pamiętam jeszcze poprzednią imprezę. Spotkałam się tutaj z Maxim... Poczułam łzy kapiące mi z oczu i spływające po policzku na brodę. Znów objęłam ramionami nogi i pogrążyłam się w ponurych myślach. Wcześniej dowiedziałam się, że dostałam się na studia do Hiszpanii. Ale teraz to nie miało najmniejszego znaczenia. Nie potrafiłam się tym cieszyć...

Francesca

Impreza rozkręciła się na dobre. Właściwie była już jedenasta i wszyscy byli naprawdę zadowoleni. Tańczyli, śmiali się. Podeszłam do Maxiego razem z Leónem i Violettą. Wiedziałam, że o tej godzinie zapewne już ledwo stoi na nogach. Zawsze tak było. Wstawał o piątej rano, ale za to wieczorem był nie do życia.
-Ej, stary idź odpocznij, daj mi się pobawić – zaśmiał się León i zabrał Maxiemu płyty z ręki. Ten tylko pokiwał głową i poszedł do salki. Dokładnie tam, gdzie miał pójść.

Naty

Obudziło mnie skrzypienie otwieranych drzwi, ale nie podniosłam głowy. Zamknęłam oczy z powrotem łudząc się, że ten ktoś wyjdzie. Jednak chyba mnie nie zauważył i usiadł na fotelu. Usiadłam na kanapie i spojrzałam na tę osobę w tym samym momencie, kiedy ona spojrzała na mnie.
-Maxi... - powiedziałam cicho, chyba sama do siebie. Nie wiedziałam, co mogę powiedzieć. Chyba nic nie było do powiedzenia.
-Przepraszam... - wyszeptał w ciemność, a ja przez chwilę zastanawiałam się, czy to było do mnie chociaż w pomieszczeniu poza nim byłam tylko ja.
-Pamiętasz, co powiedziałem ostatnim razem, kiedy tu byliśmy? - spytał, a ja pokiwałam przecząco głową. Wątpię, czy mógł to zobaczyć, ale mówił dalej. -Powiedziałem, że jestem idiotą. Miałem rację... - wstał z fotela i podszedł do kanapy. -Wiem, że głupio się zachowałem. Byłem o niego cholernie zazdrosny. Nie musisz mi wybaczyć, ale muszę to powiedzieć. Nikogo nie słuchałem, zresztą kogo obchodzi to, co oni gadają. Powinienem z tobą porozmawiać. I wiesz... doszedłem do wniosku, że nie ważne, jak było i co widziałem. Ufam ci i jesteś dla mnie najważniejsza... - spojrzał na mnie i klęknął przed sofą – Natalio Perdido…

~~~~~~~~~~~~~~

Bum, kabuuum! 
Jak myślicie, o co zapyta Maxi? ;> 
Miłęgo zgadywania :** 

I do następnego rozdziału! 

Carmen E. 

wtorek, 16 lipca 2013

Rozdział 29 - Skąd się wziął Diego




Rozdział 29
Naty


Chciałam z nim porozmawiać, wszystko wyjaśnić, ale wyraźnie nie zasłużyłam według niego na kilka minut rozmowy. Zabolało mnie to, że mi nie ufa. Jasne, źle to wyglądało. Stoję na ulicy I całuję się z Diego. Ale mógłby chociaż posłuchać, co mam mu do powiedzenia. Usiadłam na ławce przed studiem I oparłam się na pniu drzewa, które za nią rosło. Podkuliłam kolana do piersi I po prostu pozwoliłam płynąć łzą. Przecież ja go kochałam. Nie Diego, oczywiście. Jego w tej chwili nienawidziłam. Już raz całkiem zepsuł mi życie.
Miałam może z siedem lat, kiedy go poznałam. Przyjaźnił się z Leónem, więc mimo wszystko nie było możliwości, żebym go nie poznała. Zawsze bawiliśmy się razem w piaskownicy przed moim domem, bo był mniej więcej po środku naszych miejsc zamieszkania. Chłopaki przychodzili jeden z jednej strony, drugi z drugiej I potrafiliśmy bawić się w różne zabawy do wieczora, kiedy mamy moja I Leóna spotykały się na herbatkę na tarasie u mnie w domu. Czasami przychodziła też mama Diego, ale raczej była zapracowana, bo jego ojciec już wtedy nie żył od pięciu lat. Czasy podstawówki minęły I poszliśmy do gimnazjum. Po raz pierwszy się zakochałam. A że Diego był jedynym facetem, którego znałam poza Leónem, który nie wchodził w grę dlatego,, że traktowałam go jak brata to padło na niego. W drugiej gimnazjm León przestał się kumplować z Diegiem I mówił mi, że nie powinnam się z nim spotykać, ale go nie słuchałam. Co zauroczenie robi z ludźmi... Nic do mnie nie dochodziło. Żadne przekonywania. Słyszałam, co wyprawia mój chłopak, bo León chodził z nim do szkoły. Ja byłam w innym gimnazjum niż oni. Zawsze, kiedy spotykałam się z Diego I Leónem na raz posyłali sobie groźne spojrzenia. Miałam nadzieję, że znów będą się przyjaźnić, że zawsze będziemy razem. A później, po ponad roku bycia z nim dowiedziałam się, że zdradził mnie z moją najlepszą koleżanką z klasy. Kończyło się gimnazjum I zerwałam z nim. Wtedy odnalazłam pocieszenie w muzyce, bo León zawsze grał mi na gitarze, jak się spotykaliśmy. Zapisaliśmy więc się oboje do Studia I okazało się, że jesteśmy wystarczająco dobrzy. Diego I jego mama się przeprowadzili I myślałam, że to już koniec. Ale okazało się, że jednak nie.
-Hej Naty, jak się trzymasz? - z moich rozmyślań wyrwała mnie Francesca, która usiadła obok mnie na ławce.
-Powiedz mi... Wierzysz, że nie zdradziłam Maxiego? - poprosiłam ją o odpowiedź. Nie wiem, czemu zależało mi na tym, żeby ktoś powiedział, że mi ufa. Chyba po prostu tego potrzebowałam.
-Tak... - spojrzała mi w oczy I powtórzyła pewniej – Oczywiście, że tak. Jesteś moją przyjaciółką, więc ci ufam. - a potem po prostu objęła mnie ramieniem. To było wszystko, czego w tej chwili potrzebowałam. No, prawie wszystko.


Violetta


-Co ty odwalasz, facet? - spytałam, podchodząc do Diego, który siedział w sali instrumentalnej z gitarą eletryczną.
-O co ci chodzi? - spojrzał na mnie tak dziwnie, a ja aż się zagotowałam. Wszyscy uwielbialiśmy Maxiego I Naty I oni nie mogli się rozstać. Byli wręcz stworzeni dla siebie.
-O to, że spowodowałeś kłótnię pomiędzy Naty I Maxim. - uśmiechął się jakby tryumfalnie. Chyba ucieszyła go ta wiadomość.
-Ale ja nic nie zrobiłem. Po prostu się pocałowaliśmy, nie moja wina, że ten chłoptaś to widział.
-Czemu się tak jej uczepiłeś? - spytałam, siadając na krześle obok. Miałam nadzieję, że mi odpowie na pytanie. I odpowiedział.
-Poznałem Naty jak mieliśmy po siedem lat, bo przyjaźniłem się z Leónem. Później on odszedł od naszej grupy, wybrał Ludmiłę zanim jeszcze poszedł do Studia. Zostaliśmy z Naty sami. I jakoś zaczęliśmy się spotykać. A później ona po prostu ze mną zerwała. Kochałem ją... - kiedy zobaczyłam te jego smutne oczy jakoś zapomniałam o całej wściekłości. Powiedział kilka zdań, ale tak przekonywująco, że byłam pewna winy Naty. To dziwne, jak on działał na dziewczyny.


Francesca
dwa dni później


Naty nie pojawiała się w szkole. Maxi chodził po korytarzu smętnie. Violetta twierdziła,że wszystko jest winą Naty I, że León jest dupkiem. León natomiast nie wiedział o co chodzi Violetcie, jak zresztą my wszyscy, I postanowił to przeczekać. Tak więc nasza mała grupka trochę się rozpadała. A nawet całkiem. Bez Naxi jakoś nie mogliśmy się dogadać.
-Marco... - zaczęłam, patrząc na swojego chłopaka, który siedział obok mnie na ławce, czekając na zajęcia z Angie – Może powinniśmy trochę … pomóc Naty I Maxiemu? - zaproponowałam. Próbowałam rozmawiać z Maxim, ale mu się nie dało nic przetłumaczyć. Dosłownie. Mówiłeś słowo, a on uciekał.
-No... - zdziwiłam się, że się ze mną zgodził. Zazwyczaj uważał, że nie powinniśmy się wtrącać w cudze sprawy. Widząc moje zdziwienie uśmiechnął się I powiedział:
-Wiesz, w końcu dzięki Naty jesteśmy razem... I wiesz.... Chyba mam nawet pomysł – zobaczyłam błysk w jego oku I aż się uśmiechnęłam – Wszyscy wiemy, jak oni kochają imprezy...
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~


I co?
W następnym godzimy Naxi??? :D
Uznajmy, że było 7 komentarzy... Ale ja swoje wiem ^^ 
A! Patricia pożyczyłam obrazek :** Nie gniewaj się, proszę!!!


:***

Carmen E. 

Rozdział 28 - Rozstanie




Rozdział 28 - Rozstanie


Violetta

Stałyśmy z dziewczynami na korytarzu, czekając na zajęcia z Gregorio, kiedy minął nas przygnębiony Maxi. Wyglądał, jakby go ktoś co najmniej pobił. Spojrzałam na dziewczyny pytająco, jednak one wzruszyły ramionami, że nic nie wiedzą. Mój niepokój się powiększył, kiedy chłopak wyszedł ze studio. Już kilka minut wcześniej był dzwonek na lekcje, a do Gregoria nikt się nie spóźniał. Przede wszystkim Maxi. I nie tylko dlatego, że bał się nauczyciela, jak my wszyscy, ale dlatego, że po prostu uwielbiał te zajęcia. Był tancerzem z powołania. Postanowiłam jednak nie iść za chłopakiem, bo w tej samej chwili pokazał się Gregorio i zagarnął nas ruchem ręki do klasy. Poza tym domyślałam się, że jeżeli miał taką minę to zapewne chciał być sam. Zaczęliśmy się rozgrzewać i nauczyciel poinformował nas, że za kilka minut wróci. Kiedy tylko wyszedł do sali wpadła spóźniona Naty.
-Ale masz szczęście - uśmiechnęłam się do niej, kiedy już do nas dotarła. Odwzajemniła mój gest. - Co postanowiłaś zrobić z Diego? - widziałam, że zostali sami w auli po zajęciach. Dziewczyna chciała coś odpowiedzieć, ale w tej samej chwili do sali wszedł zezłoszczony Gregorio. Ustawił nas i kazał nam ćwiczyć układ do piosenki Ludmiły "Destinada Brillar". Dziewczyna [Ludmiła] skrzywiła się, jakby miała już dość utworu, ale nie protestowała.
-Gdzie jest w ogóle Maxi?- spytała Naty, rozglądając się po sali, kiedy Gregorio odwrócił się na chwilę.
-Widziałam, jak wychodzi ze studia... Pokłóciliście się? - spytałam, jednak ona pokiwała tylko przecząco głową, bo Gregorio znów zaczął nas mierzyć swoim wrogim wzrokiem.


Naty


Dziwiło mnie to, że Maxi nie pojawił się na zajęciach. Ale najwyraźniej miał ku temu jakś ważny powód. Może coś z jego młodszą siostrą? Kiedy skończyły się zajęcia u Gregorio, które były ostatnią lekcją tego dnia postanowiłam pójść do niego do domu. Pożegnałam się z przyjaciółmi I umówiliśmy się o siódmej w Resto. Kiedy już byłam pod domem Maxiego spotkałam Diego.
-Hej Naty – uśmiechną się do mnie I zatrzymał. Zrobiłam więc to samo, chociaż myślałam, że mamy to za sobą. Umówiliśmy się w końcu. - Jak leci?
-Dobrze – uśmiechnęłam się sztucznie. Znów zaczęłam wątpić w tę jego nagłą przemianę, chociaż w sumie nie miałam powodów. Nie zrobił nic złego. A potem zobaczyłam jego wzrok, który skierował w stronę domu I ten dziwny błysk w oku, kiedy po prostu nagle mnie pocałował.
-Zostaw mnie! - wyrwałam się I uciekłam stamtąd. A ja głupia się łudziłam.


Patricia (siostra Maxiego)


-O, patrz Naty idzie! - pokazałam Maxiemu przez szybę jego “koleżankę”. Spojrzał przez okno. Widziałam, że rozmawiała z jakimś chłopakiem, a później on ją pocałował. Wtedy Maxi się odwrócił I po prostu sobie poszedł. I jak zwykle przez swoją niecierpliwość nie zobaczył, że Naty wyrwała się temu idiocie I uciekła. Taki już był mój brat.
-Maximiliaaaano, czekaj! - zawołałam, ale on zamknął się w pokoju – Zachowujesz siê jak baba. Jak się ogarniesz to pogadamy...


Nastêpnego Dnia.


-Musimy pogadać, Naty – zobaczyłam Maxiego na korytarzu I momentalnie poprawił mi się humor.
-Ja też muszę ci coś powiedzieć, chociaż to nie konieczkie fajna rzecz – przypomniałam sobie wczorajszą sytuację. Ale on musiał o tym wiedzieć. - Ale mów pierwszy – spojrzał w podłogę, a później na mnie I zobaczyłam dziwny wyraz jego twarzy.
-Co się stało? - spytałam, zmartwiona.


Violetta


-Naty, to koniec – powiedział cicho I z opanowaniem.
-Czego koniec? - spytała, zdziwiona.
-Naszego związku – zatkało mnie dosłownie. Jak to koniec?! Przecież oni nie mogli się rozejść. Poklepałam Francescę, która stała obok mnie po ramieniu, żeby przyjrzała się scenie rozgrywającej się tuż przy nas.
-Co?! Dlaczego? - spytała Naty ze łzami w oczach.
-Widziałem cię wczoraj z Diego. Dwa razy... - spojrzałyśmy na siebie z Francescą zdziwione. Chociaż w sumie Naty nie powiedziała mi, co zdecydowała w związku ze sparwą z chłopakiem.
-Maxi, to nie tak! - ale on już poszedł. Dziewczyna chyba postanowiła sobie dać spokój I zapłakana wybiegła ze Studia. Francesca pobiegła za nią, a ja poszłam poszukać Diego.

~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Rozwaliłam Naxi :D
Czekaam na was z pochodniami I widłami!!!
Pierwszy rozdział po wakacjach :)
Jak będzie ładne... 7 komentarzy to jeszcze dzisiaj next chapik :D
I wiecie... Pewne spprawy mogą (ale nie muszą) się rozwiązać ^^
A coo tam, szantażyk :)

Zajrzyjcie około 20 :***

I jeszcze kilka rzeczy: 


Po pierwsze -matko przenajświętsza! Minął jeden tydzień,
a ja mam tyle do nadrabiania! Boję się tego, co będzie
jak pojadę na obóz na dwa tygodnie :P
Po drugie: Dzięki, że o mnie pamiętacie i że nawet, gdy nie
dodaję notek ze mną jesteście, kocham Was :**
Po trzecie: Nadrabiam czytanie waszych blogów! Powoli,
ale nadrabiam :)
Po czwarte: Nowy rozdział również tutaj :)
Po piąte: Dziękuję za WSZYSTKIE nominacje :) Nadrobię,
jak tylko zdążę!
Po szóste: Dostaniecie 3 rozdziały w ciągu 2 dni ^^


No i jeszcze raz mówię, jak bardzo Was kocham! :**


Oddana, na zawsze!


Carmen Elizabeth

niedziela, 7 lipca 2013

Rozdział 27 - Powrót Diego

video

Rozdział 27
Naty

Od kiedy Diego odszedł ze Studia wszystko udawało się świetnie. Do zakończenia roku szkolnego został jeszcze miesiąć,a przygotowania do przedstawienia szły pełną parą. Na początek umówiliśmy się, kto pisze jaką piosenkę i na następnym spotkaniu mieliśmy dobierać osoby do śpiewania. Teraz jednak siedziałyśmy z Violettą w studio wgapiając się w laptopa, którego zabrałyśmy Maxiemu. Dzisiaj miały przyjść wyniki, czy dostałyśmy się do Hiszpanii, czy nie. Co prawda wiedziałyśmy, ze będzie to dopiero podane wieczorem, jednak od rana siedziałyśmy zalogowane na stronę co chwilę ją odświeżając. Chłopaki siedzieli obok nas i trochę to wyśmiewali, ale im było dobrze,  bo wyniki rekrutacji przyszły już dwa tygodnie temu. Obydwaj dostali się na kierunki, które chcieli. 
-Dobra, starczy - powiedziałam, zamykając laptopa - Bo oszalejemy. 
-Chyba już to zrobiłyśmy - zaśmiała się Violetta - O! Idą Fran z Cami, muszę z nimi pogadać! - pożegnała się szybko i pognała za dziewczynami. 
-Też muszę iść - zaczęłam się zbierać. Jakoś tak wyszło, że pilnowałam całego bałaganu przed naszym przedstawieniem. - Muszę przejrzeć piosenki - pocałowałam Maxiego, pomachałam Leónowi i poszłam do auli. Usiadłam przy pianinie i rozłożyłam nuty z tekstem. To była piosenka Marco o byciu nowym w szkole. Grałam ją i cicho nuciłam, żeby poznać ją i doszłam do wniosku, że jest rzeczywiście dobra, kiedy ktoś zakrył mi oczy. Uśmiechnęłam się:
-Przestań, mam dużo pracy - poprosiłam i kiedy spełnił moją prośbę odwróciłam się pewna, że zobaczę Maxiego. Jakież więc było moje zdziwienie, gdy przed sobą ujrzałam Diego. 
-Co ty tu robisz? - spytałam, odsuwając się od niego na bezpieczną odległość. 
-Postanowiłem wrócić - wzruszył ramionami - I po prostu... Chciałem cię przeprosić - spojrzałam na niego z otwartymi ustami ze zdziwienia. Diego. Chciał. Za. Coś. Przeprosić. Nigdy wcześniej tego nie zrobił, nawet jak mnie zdradził z tą lafiryndą. 
-Za to, co odwaliłem. Przemyślałem to wszystko i chciałbym się z tobą przyjaźnić tak, jak kiedyś. Wiesz... Przed tym wszystkim - nie wiedziałam co powiedzieć, więc tylko pokiwałam głową powoli, a on uśmiechnął się i wyszedł. Z wrażenia aż usiadłam. Musiałam to przemyśleć. 


Violetta

Rozmawiałam z dziewczynami na temat studiów. Francesca miała wyjechać do Włoch, a Camila chciała zostać w Buenos Aires. Nie chciałam się rozstawać z przyjaciółkami, więc spędzałyśmy ze sobą ostatnio więcej czasu. 
-O ja cieeee... - Francesca wgapiała się w coś za mną, więc odwróciłam się i podążyłam za jej wzrokiem. W drzwiach sali instrumentalnej stał Diego. Pierwszą myślą było to, że musimy znaleźć Naty. Prawdopodobnie była w auli, więc tam pognałyśmy i zobaczyłyśmy ją patrzącą jakoś tak dziwnie w nuty od piosenki Marco. Nie poruszyła się, kiedy przyszłyśmy. 
-Heej, Naty! - pomachałam jej ręką przed twarzą, a potem pstryknęłam palcami. Wtedy się poruszyła i spojrzała na mnie. - Widziałaś już Diego? - domyśliłam się bez problemu. Pokiwała głową. 
-On mnie... - przęłknęła ślinę - Przeprosił? - zabrzmiało to, jak pytanie, a nas wszystkie zatkało. - Powiedział,że chcialby się ze mną przyjaźnić i poszedł. Był... miły! - znów mogłyśmy usłyszeć zdziwienie w jej głosie. Zamilkłyśmy na chwilę, a ja zastanawiałam się, czy to możliwe, żeby on się zmienił. Chociaż Ludmiła też wydawała się być beznadziejnym przypadkiem, a później ... Zmieniła się. Powoli i stopniowo, al ejuż nie była tą wredną diwą. Kiedy tak stałyśmy zadzwonił dzwonek i do sali powoli zaczęli napływać uczniowie naszej klasy. Odeszłyśmy więc od pianina i usiadłyśmy z tyłu na krzesłach, żeby w razie czego mieć możliwość porozmawiania. Po chwili dołączyli do nas chłopaki i usiedli obok Francesci. Po chwili do sali weszła Angie i oparła się o scenę z uśmiechem, którym zawsze nas witała. 
-Witajcie! Dzisiaj powrócił do nas uczeń, który jeszcze niedawno się tu uczył. Chodź do nas! - zaprosiła go, a w klasie pojawił się Diego. Wszyscy byli zaskoczeni, a León i Maxi patrzyli na niego z nieukrywanym zdenerwowaniem. Pochylilam się przez Francescę i dotknęłam ręki Leóna prosząc spojrzeniem, żeby się opanował. Angie jeszcze coś mówiła o tym, że powinniśmy go przyjąć na koniec do naszego grona i, że dołączy do naszego przedstawienia, a później kazała mu usiąść. Wszystkie trzy cały czas go obserwowałyśmy tylko Naty siedziała jakaś taka zamyślona na tym swoim siedzeniu. 
-Jak wam idzie przedstawienie? - spytała Angie i Camila walnęła Naty, żeby poszła wszystko omówić z moją ciocią. Zaczęły rozmawiać, a my robiliśmy to samo między sobą. 
-Co jej jest? - zastanawiała się Camila, bo Naty była jakaś zamyślona - Znaczy ja wiem, że ten Diego wrócił i w ogóle, ale nigdy tak na nią nie działał... 
Spojrzałam na Maxiego, który wpatrywał się w swoją dziewczynę, jakby miał ją za chwilę stracić... Ja też na nią spojrzałam i zaczęłam sie zastanawiać, czy dawne uczucie do Diego nie wróciło. 

Naty


Zastanawiałam się cały czas, czy on mógł się zmienić. Z jednej strony miałam nadzieję, że tak było. Mimo wszystko coś do niego czułam. Nie, że go kochałam. Po prostu pozostał jakiś sentyment do niego, jako do mojego pierwszego chłopaka. No i na początku się przyjaźniliśmy. Dobrze mi z tym było. A potem wszystko się popsuło. Byłam naiwna, zakochana i zaślepiona. Cały czas myślałam o tym, czy chcę jeszcze mieć z nim coś wspólnego. I doszłam do właściwego wniosku. Po zajęciach i omówieniu całego naszego przedstawienia z Angie, której pomysł się spodobał poprosiłam Diego, żeby został, kiedy już wszyscy wyszli. 
-Musimy porozmawiać - poprosiłam, opierając się o pianino. 
-Tak? - spytał, uśmiechając się. Nie chciałam tego mówić, ale musiałam. Może i się zmienił, ale jeżeli nie? Kolejny raz nabrałabym się na jego sztuczki i jeszcze mogłabym stracić swoich przyjaciół. 
-Nie będziemy się przyjaźnić - powiedziałam stanowczo, patrząc mu w oczy - Za dużo razy przez ciebie cierpiałam i kiedy już ułożyłam sobie wreszcie życie i jestem szczęśliwa nie chcę tego zepsuć. 
-Dobrze - powiedział po chwili milczenia. Ucieszyłam się, że zrozumiał. - Możesz coś dla mnie zrobić? Mam pewne wspomnienia z tobą, wiesz... W sumie nasza znajomość to dobrych kilka lat. Ostatni raz? - wyciągnął ręce, a ja go przytuliłam. Poczułam znów zapach tych perfum, którymi niezmiennie psikał się od szóstej klasy podstawówki i wiedziałam, że dobrze zrobiłam. 


Maxi


Wychodząc z sali nie zobaczyłem, że nie ma z nami Naty, bo rozmawiałem z Leónem, który miał mieć jakieś zawody motocrossowe dzisiejszego wieczoru. Kiedy tylko się zorientowałem, że nie idzie z dziewczynami wróciłem do sali. A ona stała tam... I przytulała Diego. Odwróciłem się i po prostu odszedłem. Nie chciałem na to patrzeć... 


~~~~~~~~~~~~~~~~~~

Tadaaaam!
Ostatni rozdział przed wyjazdem :)

Jak się podoba? :P 

Na moim drugim blogu już jest pierwszy rozdział: Klik

Zapraszam!

Kocham Was i powtórzę to po raz kolejny :)
Do zobaczenia za tydzień!


Z góry przepraszam za tydzień przerwy w komentowaniu rozdziałów!

Wasza, na zawsze - Carmen E. 






sobota, 6 lipca 2013

Libster Blog + ...

Zostałam nominowana do Libster Blog :) ZASADY: Osoba wyróżniona ma obowiązek (przyjemność :P) odpowiedzieć na pytania zadane przez osobę nominującą. Później zadaje 11 pytań na które odpowiadają osoby, które zostały wyróżnione przez blog wyróżniony (wszyscy wszystko rozumieją, tak namotałam ^^) Nie można nominować bloga, który nas wyróżnił. (ja nie mogę nominować Leona TDA)

Pytania dla mnie od: Leon TDA

1. Dlaczego oglądasz serial Violetta?

Hm... Bo jest o muzyce :) A ja jestem dzieckiem muzyki i to mnie w nim przyciąga. Poza tym interesują mnie bardzo wątki poboczne (Naxi, Marcesca, Jade z Matiasem). Ogólnie przyjemnie się przy tym traci czas :) I dzięki oglądaniu 2 sezonu po hiszpańsku uczę się tego języka. 

2. Ile masz lat? 

16. 

3. Za kim jesteś (Leonetta, czy Diegoletta)?

Oczywiście, że Leonetta. Diego to nadęty dupek, że się tak ładnie wyrażę :P

4. Po co zaczęłaś prowadzić bloga?

Od zawsze lubiłam pisać i mnie coś tknęło. I oto macie moje opowiadania na blogspocie :) Kiedy widzę, że coraz więcej osób czyta to, co piszę i im się w miarę podoba to serce skacze z radości :)

5. Czy oglądasz sezon 2 po hiszpańsku?

Odpowiedziałam na to pytanie już wcześniej,  ale tak - oglądam :)

6. Którą z przyjaciółek Violetty lubisz najbardziej? (Camila/Francesca)

Francesca. Jest taką pozytywną osobą, ślicznie śpiewa... 

7. Chcesz, żeby Tomas w 2 sezonie wrócił?

Jeżeli miałby być z Ludmiłą to tak. Bardzo lubię tę parę :) Poza tym mogłoby być ciekawiej :) Jednak gdyby znów miał zarywać do Violi to mówię stanowcze NIE. 

8. Chcesz 3 sezon Violetty?
I tak i nie. Boję się, że by go zepsuli, a ja zamiast zapamiętać fajne odcinki miałabym przykre wspomnienia. Nie wiem, co by wymyślili, ale na pewno wszystko by było jeszcze bardziej zakręcone :) Jednak szkoda by mi też było, że to już koniec po sezonie 2... 

9. Lara czy Violetta (dla Leóna)?

Trudno odpowiedzieć... Obie go kochają tylko jedna zamiast z nim być lata za innymi. Chociaż Violka mi zaimponowała na początku 2 sezonu jak wreszczała na Diego ^^ Ogólnie jestem całym sercem za Leonettą tylko niech ta dziewczyna się ogarnie. Lara jest świetną osobą i na prawdę jej zależy na Leónie, ale do siebie nie pasują... 

10. Ulubiony wykonawca (nie z Violetty)

Trudno powiedzieć. Najczęściej słucham Linkin Park, Evanescence, Muse. 

11. Twoje prawdziwe imię to...

Niestety... Wolę nie odpowiadać na to pytanie :P Carmen Elizabeth to mój pseudonim artystyczny  i chcę, żeby nim pozostał. Może kiedyś ^^

Pytania dla mnie od: Vilu Castillo

1.Ile naprawdę masz lat?

16

2.Jaki masz kolor włosów?

Brązowe

3.Gdybyś miała założyć kolejny blog to o czym byłby?

Założyłam i jest o Federico i Lenie :) Jeżeli chodzi o takie spoza "Violetty" to zapewne jakieś opowiadanie o nastolatkach :)

4.Jaka jest twoja ulubiona postać z "Violetty"?

Francesca. Marco. Maxi. Federico. Muszę wybrać jedną postać? To Maxi ^^

5.Jaka jest twoja ulubiona piosenka z "Violetty"?

Za dużo, by wybrać jedną: Juntos Somos Mas, Are you ready for the ride, Tu foto de verano. Te esperare (w wykoaniu Ruggero)

6.Jakie seriale poza Violettą oglądasz?

Jak poznałem waszą matkę, Baby Daddy, 2 broke girls, Akward

7.Jaki jest twój ulubiony film?

Transformers :P Piraci z Karaibów

8.Jakie jest twoje ulubione jedzenie?

Kabanosy! Zawsze i wszędzie <3

9.Masz jakieś zwierzątko?

Tak, mam psa. 

10.Masz rodzeństwo?

Owszem, mam go nawet sporo :D

11.Oglądasz 2 sezon "Violetty"?

Taaaak! 



Pytania od: Violetta Love

1. Jaki program oglądasz poza Violettą?

W sensie seriale ogólnie: Baby daddy, jak poznałem waszą matkę, Awkward, 2 broke girls. 

2. Ulubiona piosenka z 2 sezonu?

Chyba Hoy somos mas, później: Codigo Amistad, Alcancemos las estrellas (Fran)

3. Imię najlepszej przyjaciółki?

Miriam

4. Za co lubisz/ nie lubisz Lary?

Nie lubię za to, że León z nią jest ^^ 

5. Ulubiony film. 

Transformers

6. 2 rzeczy, które najbardziej lubisz robić.

Śpiewać, grać na instrumentach. 

7. Największy błąd popełniony w życiu:

Nie pójście do szkoły muzycznej

8. Opisz siebie w 3 słowach. 

Optymistka, leń, choleryk.

9. Jakie jest twoje marzenie?

Wyjechać za granicę i zagrać w filmie muzycznym :) Pomarzyć można... 

10. Idziesz do centrum handlowego. Dostajesz rabat od swojej wróżki chrzestnej (scena z Kopciuszka) i możesz kupić jedną rzecz za darmo. Co by to było? 

Jeżeli byłby tam sklep muzyczny to skrzypce elektryczne, ewentualnie gitara basowa :P A jak nie ma to.. Jakieś buty na obcasie :)

11. Podaj swoją wadę:

Leń


Pytania od: Sasi

1. Według Ciebie najładniejsza dziewczyna z serialu to... 

Francesca

2. Piszesz pamiętnik?

Nie, mam tylko bloga na którym wypłakuję swe żale^^ 

3. Lubisz Diego? Za co. 

Nie trawię! Nie znoszę takich gości, pewnych siebie, ale w irytujący sposób. Po prostu mnie szlag trafia, jak takiego widzę! grrrr... 

4. Ulubiony kolor... 

Czarny. A najlepiej czarny z białym i czerwonym - wyglądają razem świetnie!
5. Czytasz mojego bloga czy wiesz o nim dopiero od teraz?

Smutno się przyznać, ale trafiłam po raz pierwszy... Za dużo blogów czytam i sama nie ogarniam ;P Pewnie jeszcze wpadnę!

6. Masz zwierzę? Jakie?
Mam psa - suczkę właściwie. 

7. Czemu założyłaś bloga?

Uwielbiam pisać, a teraz, jak czyta go coraz więcej osób... Serce się raduje!

8. Czy twoi znajomi lub rodzina wiedzą, że prowadzisz bloga?
Nie! Znaczy, siostra wie, że mam bloga, ale nie wie o czym i nie zna strony - nigdy jej nie pozna :P

9. Czemu im nie powiedziałaś?

Ponieważ... Nie lubię, jak znajomi mnie oceniają. Moje pisanie. Wolę, jak obiektywnie robią to osoby mi nieznane. 

10. Za co lubisz serial Violetta?

Za Maxiego :D Nie no, żart. Za to, że jest o muzyce. Dokładniejsza odpowiedź jest tam gdzieś wyżej. 

11. Czy jesteś dumna ze swojego bloga i osiągnięć związanych z nim?

Właśnie dzisiaj po powrocie pękam z dumy! Błagam - 80 osób głosuje, że czyta, 15 skomentowało, 5 nominacji do Libstera i 3 do Versatile... Skaczę z radości! :D:D:D

Pytania od: Zuzia



1. Podoba Ci się 2 sezon Violetty? 

Tak, tak, tak :D Marcesca i te sprawy <3 Tylko brak Naxi mnie dobija :(

2. Masz pamiętnik lub sekretnik Violetty?

Nie i nie chcę mieć :)

3. Jakie jest twoje marzenie?

Wyjechać do Argentyny i zagrać w 3 sezonie Violetty ;) A tak serio - nauczyć się śpiewać tą cholerną przeponą! 

4. Czy czytasz mojego bloga?

Not yet ;D 

5. Jaki kraj chciałabyś odwiedzić?

Od dziecka marzę o Argentynie, a teraz dzięki Violetcie jeszcze bardziej :D A więc Argentynę :)

6. Czy masz zamiar uczyć się języka hiszpańskiego?

Nie, nie będę brała lekcji :) Już sporo się nauczyłam z serialu oglądanego w oryginale i z piosenek :P

7. Czy Violetta to twój ulubiony serial?

Nie, wolę How I met your mother :)

8. Lubisz piosenki z Violetty?
Uwielbiam! One najbardziej mnie zachęcają do oglądania Violetty :)

9. Ulubiona piosenka z drugiego sezonu... 

Cholera, za dużo ich ;P Ale chyba Alcantemos las estrellas - jak źle napisałam to sorry, ale jest późno, a ja po 7 godzinnej drodze - nie chce mi się sprawdzać. I oczywiście w wykonaniu Francesci lub ew Hoy somos mas, ale w wykonaniu Ludmiły :D

10. Lubisz być zakochana tak jak Violetta?

Y... W 2 na raz? Nie, to straszne. Ogólnie bycie zakochaną jest do bani, sorry, ale właśnie przeżywam pewne rozczarowanie, więc... Nie lubię :D Dopóki nie znajdę tego jedynego. 

11. W czym przypominasz Violettę?

W niczym. Chyba, że pasja do muzyki się liczy. Ja jestem zdecydowana, stanowcza, zawsze stawiam na swoim i nie noszę ciągle spódniczek :) 


Pytania od: korneliaa90


1. Najlepsza postać z Violetty? (León się nie liczy!)

Maaaaxi! Kocham go! Później Marco <3 I Federico. Wiem, miał być jeden. Trudno. To moja trójca. 

2. Ulubiona piosenka z Violetty?

Jednej nie dam rady wybrać! Ostatnio ciągle podśpiewuję "Tu foto del verano". Poza tym "Are you ready for the ride", "Algo suena mi", "Te esperare" ale tylko w wykonaniu Federico tudzież Ruggero :) To z 1 sezonu.  2 to "Hoy somos mas" w wykonaniu Mercedes i piosenka Fran. Nie piszę tytułu, bo znow jest późno i napiszę źle. Trudno - życie!

3. Masz zwierzaka?

Tak, słitaśną suczkę :) Kundelek! 

4. Ulubiony film?

Transformers

5. Ulubiony serial?

Jak poznałem waszą matkę! 

6. Najlepsza kategoria filmowa to...

Komedia muzyczna. Ewentualnie dramat, ale też muzyczny. Coś w stylu "August Rush" If you know what I mean ^^

7. Ulubiony sposób spędzania wolnego czasu... 

Czytanie, pisanie, granie na pianinie/gitarze/skrzypcach, wycie do komputera do karaoke ^^ 

8. Czekolada czy baton?

Czekoladaaa!  Z całymi orzechami... Mniam!

9. Ulubiona potrawa?

Jeżeli chodzi ogólnie o ulubione jedzenie: KABANOSYYYY! A jak o posiłek to: gyros z frytkami. Ach, widzicie - zdrowe żywienie to podstawa ^^ 

10. Ulubiony napój?

Emm... Koktajl jagodowy. A jak się nie liczy to czerwona herbata też może być :)

11. Co cenisz sobie w ludziach?

Pasję. Szczególnie do muzyki. Zdradzę wam, że nigdy nie podobał mi się facet, który nie umiał na czymś grać, lub śpiewać. Dopiero niedawno to odryłam ^^ 
No i poczucie humoru, szczerość. Tylko bez przesady :) 

Pytania od: magda3696

1. Co sądzisz o moim blogu?

Nie wyrobiłam sobie jeszcze opini, bo trafiłam na niego po raz pierwszy. 

2. Wolisz Naxi, czy Caxi?

Zgadnijcie ^^ NAAAXXIIII <3 Me encanta esta pareja! Tak, pochwalę się wyuczonymi zwrotami spot filmików na yt ;D

3. Masz rodzeństwo. 

Tak... 

4. Jak zwie się twój zwierzak

Mam suczkę - Dinę

5. Ulubiony chłopak z Violetty?

Tu mnie zagięto. Nie mam. Mam swoją trójcę, ale jednego nie wybiorę "MFM" czyli "Marco - Federico - Maxi

6. Najzabawniejszy nauczyciel z Violetty

Gregorio. Geniusz, jak mówi to Tomasa "Mógłbyś nam wszytskim pomóc i po prostu odejść" Zajefajnie wtedy się rzuca, trzęsie całym ciałem :P

7. Kto najbardziej pasuje do Ludmiły?

León, zaraz mnie zlinczują, ale wg. mnie najlepiej do siebie pasują <3

8. Najlepsza scena z Violetty. 

Gregoprio z punktu 6 ;P

9. Najładniejsza z dziewczyn z Violetty

Francesca, a później Naty

10. Czy powinno być Germangie?

Nie! On jest jej szwagrem, to według mnie nie stosowne. Ale pewnie i tak będzie ;/ 

11. Czy te pytania były trudne?

Y... Nie?







Moje pytania: 

1. Jaka jest twoja największa pasja?
2. Jaka jest Twoja ulubiona para z Violetty?
3. Gdzie chciałbyś/chciałabyś w przyszłości mieszkać?
4. Jaki kraj chciałabyś/chciałbyś zwiedzić?
5. Umiesz śpiewać? 
6. Dlaczego prowadzisz bloga?
7. Ile masz lat? 
8. Której postaci (której w 2 sezonie nie ma do 40 odcinka) najbardziej ci brakuje?
9. Masz rodzeństwo?
10. Jakie jest Twoje największe marzenie?
11. Jaką miałeś/miałaś średnią w tym roku?

Osoby, które odpowiadają :D




+

Zapraszam na pierwszy rozdział opowiadania o Fede i Lenie :) 



:*